1. Dość ciekawie rozwiązana przyczyna apokalipsy, ale nie będę spoilerował.
2. John Cussack jest większym kozakiem niż Schwarzenegger, Stalone, Banderas i cała ta zgraja pseudomacho razem wziętych. Jak zobaczycie scenę z limuzyną, to zobaczycie o co mi chodzi.
3. Większość destrukcji została pokazana już w trailerach, chociaż dalej obraz w całości smakuje najlepiej i wbija w fotel (trzęsienie ziemi i megawulkan - pamiętne sceny)
4. Znowu mamy rozwiedzionego ojca z pożyczonymi dziećmi na wakacjach (i oczywiście syn, który nie lubi ojca) - norma. Ale nie wiedzieć czemu, to nie przeszkadza.
5. Film trwa ponad dwie godziny - miłe zaskoczenie przy ostatnich szybkich produkcjach. Sycąco.
6. Jeśli ktoś idzie dla samych efektów - zawiedzie się. Nie żeby były słabe, wręcz przeciwnie. Chodzi raczej o to, że nacisk na fabułę/dramaty bohaterów jest taki sam jak na efekty. Jest to jedno z niewielu kin katastroficznych, które ma jakiś głębszy przekaz. Ludzie niemyślący lub niewrażliwi się po prostu zanudzą.
7. Humor też dopisał. Pewne smaczki, trochę ironii. Dodaje to pewnego klimaciku.
Cóż rzec. Nie żałuję pokazu premierowego. Bawiłem się świetnie na tym filmie. Zarówno radującą duszę destrukcją jak i wątkami fabularnymi.
Pozostaje czekać na prawdziwy koniec świata




Na tamtej stronie wyraziłam zachwyt Apocalypticą, tu by wypadało powiedzieć że uwielbiam Jelonka, ale o tym już mówiłam na żywo
--
Life is too important to be taken seriously (Oscar Wilde)
--
"Dou ka Dou ka Jikan wo tomete
Kimi no omokage wo kono mune ni kizandekure"
Previous Page12345...Next Page